poniedziałek, 28 czerwca 2010

Kolejna dawka narzekań;)))

Nienawidzę napięcia! Po prostu nie znoszę! Serce wali jak młotem, a ja nic nie mogę na to poradzić. Nic mi się wtedy nie chce robić. Myślę tylko o tym, co przyniesie los... Często się dygam. Tak. Ja się dygam. Boję się, że moje marzenia o dostaniu się do pewnej szkoły legną w gruzach. Może nie chodzi o szkołę, bo tam mam wielkie szanse się dostać. Bardziej martwię się o upragnioną klasę. Moja średnia jest całkiem wysoka jak na gimnazjalistkę, bo aż 5, 7. Brałam udział w różnorakich konkursach i nieraz byłam laureatką. Fajnie... Wiem- mam spore możliwości, ale nie da się wpoić człowiekowi tego typu rzeczy. Ludzie z natury wariują. Chyba lubimy kopać sobie grób. Tak myślę. Doszłam do wniosku, że już i tak musztarda po obiedzie. Jeśli to, o czym tak marzę się spełni, to nauczę się robić szpagat! To mi pasuje. W końcu jestem na najlepszej drodze. Mój mózg świruje... Nie zdziwię się, jeśli trafię do wariatkowa jeszcze przed zakończeniem wakacji. A może to byłoby jakieś rozwiązanie? Dobra... Trzeba się jakoś odstresować. Ktoś ma pomysł jak to zrobić?
Ps. I jeszcze jedno- ja się nie chwalę swoimi osiągnięciami. Po prostu lubię wyjaśniać pewne sytuacje, bo niektórzy nie skumają o co chodzi. ;)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz