środa, 18 sierpnia 2010

niezrównoważona idea

Pewnego dnia do domu Kasi przychodzi listonosz. Zaciekawiona zbiega na dół otworzyć drzwi. W progu niski, ubrany na niebiesko facecik, podaje jej czerwoną kopertę zaadresowaną do jej mamy. Co robi Kasia? Ładnie dziękuje listonoszowi, podpisuje, co trzeba i leci prosto do swojego pokoju, żeby zajrzeć do środka. Nieporadnie chwyta za metalowy pilniczek do paznokci i z podekscytowaniem rozrywa papier. Jest! To list. Odgina złożoną w kwadracik kartkę i czyta:

Kasiu! To ja mama. Pamiętaj, że nie można czytać cudzej korespondencji!!!

Wyświechtane banały! Powiedzenia typu: "Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe" czy "Nie włazi się z butami do czyjegoś życia" zdecydowanie nie mają zastosowanie w dzisiejszym świecie. Jeśli ktoś oprócz mnie zauważył, że naruszanie prywatności na naszym globie jest przesadzone, niech krzyknie: Wiwat złudna demokracja!!! Imperatyw kategoryczny...