No... Na początku było drętwo, ale jakoś się dogadaliśmy. A... nie mam wyróżnienia... nie zdobyłam ani trzeciego, ani drugiego miejsca... Za to zdobyłam pierwsze miejsce!!!
sobota, 27 lutego 2010
piątek, 26 lutego 2010
Dzień z życia Moniki
Mogłabym powiedzieć: "Hmmm... Dzień jak co dzień". Za wiele obowiązków, za mało rozrywki. Kolejna "odpowiedzialna" porcja nauki. Mam już tego dosyć. Na szczęście jutro po 19.00 będzie już po wszystkim. Po tym męczącym konkursie z Unii Europejskiej. Uczyłam się, trochę pamiętam. Może się uda, może nie. Najgorsze jest jednak to, że praktycznie nie przejmuję się wynikiem, a tym, iż muszę tam jechać autobusem z nauczycielką i bliżej mi nieznanym chłopakiem. Rozumiecie, więc.... jestem nieco spięta. Jak Wy byście się czuli i jak postępowali w mojej sytuacji??? Mam stracha. Dygam się. Będę tam sama. To taki test "dorosłości" dla mnie??? Chyba tak. Załóżmy, że będę chciała gdzieś pójść, np. do łazienki czy do sklepiku... zawsze przebywałam z moimi kumpelami... Tak, to chyba naprawdę test odpowiedzialności lub "Dzień znęcania się nad Moniką" (taaa... to moje imię...).Zobaczymy. Trzymajcie kciuki. Spróbuję jutro napisać jak mi poszło. :))) Aha... i... polubiłam HAPPYSAD;)))
Na koniec parę moich zdjątek;)))


Na koniec parę moich zdjątek;)))


Wiem, że prześwietlone, ale mnie się podoba.
Charakterystyczne oczy;)))
Charakterystyczne oczy;)))
sobota, 20 lutego 2010
;)))
Nie uważam się za walniętą tylko dlatego, że nienawidzę chodzić po sklepach z ciuchami. Nie. Wiem, iż pewnie większość z Was kocha robić takie zakupy, ale ja po prostu nie mogę tego znieść. (to taka informacja o mnie)
Po drugie: mam super przyjaciółkę. Taka mała wariatka. Myślę, że ona i moja siostra to takie dwie pokrewne dusze. Mają podobny styl. Mam nadzieję, że ich przyjaźń przetrwa wieki.
Kolejna sprawa: depresja. Raz mam wrażenie, że wszystko zawalę, a niekiedy noszę podniesioną głowę i wiem, że dam radę.
Po drugie: mam super przyjaciółkę. Taka mała wariatka. Myślę, że ona i moja siostra to takie dwie pokrewne dusze. Mają podobny styl. Mam nadzieję, że ich przyjaźń przetrwa wieki.
Kolejna sprawa: depresja. Raz mam wrażenie, że wszystko zawalę, a niekiedy noszę podniesioną głowę i wiem, że dam radę.
Coś na rozgrzewkę;)))
Wczoraj miałam urodziny, a dzisiaj mam przyjęcie... i gości. W sumie to się cieszę, ale smutno mi, że urodziłam się prawie na początku roku, przez co jestem starsza od moich przyjaciół o parę miesięcy. To trochę dziwne.
Mam pytanko: Piszecie opowiadania? Ja tak. Mam kilka "pomysłów"? Dzięki temu czuję się wolna. Czasem
mam wrażenie, że tworzę nowy świat i tylko ode mnie zależy, co się wydarzy... To jest naprawdę super.
OK. Pytanie nr 2: Lubicie jeść? Ja ubóstwiam. No dobra. Niekiedy myślę: "Jej! Chyba powinnam trochę zwolnić, bo stanę się grubiutkim Puchatkiem". Hmmm... możliwe, możliwe. Tylko po cholerę mam rezygnować z czegoś, co tak bardzo lubię?! Jestem niska, ale nie gruba. Jestem... przeciętna;))) Tak, to chyba najwłaściwsze określenie.
Pytanie nr 3: Wy też macie zawalony tydzień? No wiecie: kartkówki, klasówki, konkursy... Ja mam już tego, prawdę mówiąc, dosyć. Zresztą, kto by nie miał?
Na koniec tego posta (?) chciałabym Wam polecić znakomity film: "Julie & Julia". Na serio świetne. Kiedy Meryl Streep coś "wypali"... klękajcie narody!!!
Mam pytanko: Piszecie opowiadania? Ja tak. Mam kilka "pomysłów"? Dzięki temu czuję się wolna. Czasem
mam wrażenie, że tworzę nowy świat i tylko ode mnie zależy, co się wydarzy... To jest naprawdę super.OK. Pytanie nr 2: Lubicie jeść? Ja ubóstwiam. No dobra. Niekiedy myślę: "Jej! Chyba powinnam trochę zwolnić, bo stanę się grubiutkim Puchatkiem". Hmmm... możliwe, możliwe. Tylko po cholerę mam rezygnować z czegoś, co tak bardzo lubię?! Jestem niska, ale nie gruba. Jestem... przeciętna;))) Tak, to chyba najwłaściwsze określenie.
Pytanie nr 3: Wy też macie zawalony tydzień? No wiecie: kartkówki, klasówki, konkursy... Ja mam już tego, prawdę mówiąc, dosyć. Zresztą, kto by nie miał?
Na koniec tego posta (?) chciałabym Wam polecić znakomity film: "Julie & Julia". Na serio świetne. Kiedy Meryl Streep coś "wypali"... klękajcie narody!!!
piątek, 19 lutego 2010
Jeszcze raz;)))

Jeszcze raz. Po co jest ten blog? On jest dla mnie. Muszę jakoś odreagować. On jest dla Was. Musicie się trochę ponudzić;)))
Niedawno zaczęłam intensywniej oglądać GREY'S ANATOMY. I bez urazy, ale jeśli ktoś twierdzi, że seriale nie poprawiają humoru i że nie wpływają na człowieka, to się grubo myli!!! O tak!!! Wiem, co mówię (a raczej piszę, ale mniejsza). Kiedy mam na to ochotę i czas (ostatnio coraz mniej- nauka, nauka i jeszcze raz nauka) po prostu odpalam notebooka i oglądam do znudzenia.
Kolejna sprawa. Jestem odpowiedzialna. Uczę się, bo tak trzeba. Mam całkiem niezłą średnią, ale moi znajomi nie potrafią zrozumieć dlaczego się tak "męczę"(czyli: dlaczego kuję)? Otóż: Bo tak trzeba. Bo wiem, że dzięki temu coś w życiu osiągnę. Wiecie co? Ja nigdy w życiu nie ściągałam. Nigdy. I jestem z tego dumna. Inni sądzą, że to idiotyzm uczyć się (no skoro można napisać ściągę)... i co? Co im z tego? Ja przynajmniej wiem, że się staram. Okropnie się stresuję przed każdą klasówką. Kiedy jest już po wszystkim, to wiem, że wykonałam kawał niezłej roboty... I to daje mi satysfakcję. I to wzmacnia moją motywację...
Aaaa... i nie znoszę hip-hopu i rapu. Nie mój styl. Za to 4 Vega- LIFE IS BEAUTIFUL... fajne;))) (pani z j. polskiego zabiłaby mnie chyba za to: fajne) :)))
Ps. Olać innych. Jeśli im coś w Tobie nie pasi, to ich olej. Nie są warci Twoich nerwów.
Wstęp
Jak się czujecie? Dziwnie? Bo ja tak. Czasem czuję się po prostu dziwnie... czasem wolę, żeby mnie nie było... Niektórzy myślą, że pisanie pamiętników w formie blogów to banał... taaak... ja do tych osób należę. Nie powiem o istnieniu tego bloga moim znajomym. Chciałabym, by był on czytany... hmmm... nie z litości. Może czasem będę popełniać błędy, może czasem się do tego nie przyznam. Umówmy się- ja jestem twarda. Nie lubię przegrywać. Mam swój honor;)))
To był taki mały wstęp. Teraz pora na rozwinięcie. Macie czasem wrażenie, że nie istniejecie dla innych ludzi? Że Wasi znajomi Was olewają? Że mówią: "Jesteś dla mnie tak samo ważna jak ona"- stwierdzają??? Moi przyjaciele tak robią, choć ja znam prawdę. To nie chodzi o to, że dostałam mniejszą kartkę na WALENTYNKI niż ta "druga"... nie, nie o to chodzi. Po co kogoś okłamywać, że ten KTOŚ jest tak samo ważny jak pozostali, kiedy prawda wygląda zupełnie inaczej? Komu wtedy zaufać? Komu się zwierzyć? Ja mam wiele takich sekretów, które należą tylko do mnie. Dlaczego? Bo przyjaźń w parę osób się nie sprawdza. Ty KOMUŚ zaufasz, a ten KTOŚ wygada swojej drugiej przyjaciółce... Tak to jest. Naprawdę lepiej mi jest być samej. Nie muszę cierpieć. Wprowadzacie kogoś do swojej paczki, po czym ta osoba wsiąka w nią, a Ty się oddalasz... Jak jest z Wami? Jakie są Wasze przeżycia, rozterki? Wiem, że nie powinnam się nad sobą użalać i tego nie robię. Wiem też, że wiele osób ma gorsze problemy. Jednak nawet te małe potrafią wysysać z nas szczęście.
To był taki mały wstęp. Teraz pora na rozwinięcie. Macie czasem wrażenie, że nie istniejecie dla innych ludzi? Że Wasi znajomi Was olewają? Że mówią: "Jesteś dla mnie tak samo ważna jak ona"- stwierdzają??? Moi przyjaciele tak robią, choć ja znam prawdę. To nie chodzi o to, że dostałam mniejszą kartkę na WALENTYNKI niż ta "druga"... nie, nie o to chodzi. Po co kogoś okłamywać, że ten KTOŚ jest tak samo ważny jak pozostali, kiedy prawda wygląda zupełnie inaczej? Komu wtedy zaufać? Komu się zwierzyć? Ja mam wiele takich sekretów, które należą tylko do mnie. Dlaczego? Bo przyjaźń w parę osób się nie sprawdza. Ty KOMUŚ zaufasz, a ten KTOŚ wygada swojej drugiej przyjaciółce... Tak to jest. Naprawdę lepiej mi jest być samej. Nie muszę cierpieć. Wprowadzacie kogoś do swojej paczki, po czym ta osoba wsiąka w nią, a Ty się oddalasz... Jak jest z Wami? Jakie są Wasze przeżycia, rozterki? Wiem, że nie powinnam się nad sobą użalać i tego nie robię. Wiem też, że wiele osób ma gorsze problemy. Jednak nawet te małe potrafią wysysać z nas szczęście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
