Nienawidzę napięcia! Po prostu nie znoszę! Serce wali jak młotem, a ja nic nie mogę na to poradzić. Nic mi się wtedy nie chce robić. Myślę tylko o tym, co przyniesie los... Często się dygam. Tak. Ja się dygam. Boję się, że moje marzenia o dostaniu się do pewnej szkoły legną w gruzach. Może nie chodzi o szkołę, bo tam mam wielkie szanse się dostać. Bardziej martwię się o upragnioną klasę. Moja średnia jest całkiem wysoka jak na gimnazjalistkę, bo aż 5, 7. Brałam udział w różnorakich konkursach i nieraz byłam laureatką. Fajnie... Wiem- mam spore możliwości, ale nie da się wpoić człowiekowi tego typu rzeczy. Ludzie z natury wariują. Chyba lubimy kopać sobie grób. Tak myślę. Doszłam do wniosku, że już i tak musztarda po obiedzie. Jeśli to, o czym tak marzę się spełni, to nauczę się robić szpagat! To mi pasuje. W końcu jestem na najlepszej drodze. Mój mózg świruje... Nie zdziwię się, jeśli trafię do wariatkowa jeszcze przed zakończeniem wakacji. A może to byłoby jakieś rozwiązanie? Dobra... Trzeba się jakoś odstresować. Ktoś ma pomysł jak to zrobić?
Ps. I jeszcze jedno- ja się nie chwalę swoimi osiągnięciami. Po prostu lubię wyjaśniać pewne sytuacje, bo niektórzy nie skumają o co chodzi. ;)))
poniedziałek, 28 czerwca 2010
niedziela, 27 czerwca 2010
Taka mała czarna
Moja "mała czarna" to wbrew pozorom wcale nie sukienka, lecz kawa. W sumie nie wiem, dlaczego nazywam ją "mała czarna", skoro jest koloru cappucino. Tak mi się jakoś spodobało. To mleko sprawia, iż traci swoją naturalną barwę. Taaak... wlewam go więcej niż być powinno (zazwyczaj kawa składa się na 1/4, a mleko na 3/4). I duuuużo cukru. Wiem, że to niezdrowe, ale za to jakie smaczne... Ymmm... smakowite!
Ps. Nie wiem, co robić... tak mi nudno. Nie mogę się doczekać 'empikowych' zakupów!!!;)))
Ps. Nie wiem, co robić... tak mi nudno. Nie mogę się doczekać 'empikowych' zakupów!!!;)))
piątek, 25 czerwca 2010
Moje biadolenie;)))
Hej, hej! Jak tam leci? Dobrze? No to fajnie..
Tak czasem sobie myślę (znaczy od dziś) czy warto się przejmować tym, iż coś się kończy... Bo wiecie.... W sumie spędzacie z kimś cały swój czas i nagle zdajecie sobie sprawę, że już nigdy w życiu nie spotkacie się w takich samych okolicznościach. Coś innego będzie Wami kierowało. Dziwne, bo myślałam, że przejmę się zakończeniem edukacji w gimnazjum... wiecie... że się rozryczę (a to nie w moim stylu, dlatego unikam łez jak ognia). Cóż... tak nie było. Oczywiście jest mi smutno. W moim życiu pojawią się inni ludzie- inni nauczyciele, znajomi. Jest mi z tego powodu troszeczkę żal. Ani przez chwilę nie chciało mi się płakać, to mruknęłam sobie pod noskiem: "Brawo!". Taaak... ale jesteśmy tylko ludźmi i wiadomo, że bardzo łatwo się do kogoś przywiązujemy.... no i będę tęsknić za moimi przyjaciółmi.
Z drugiej strony... Właśnie! Nowe kumpele. To chyba (?) cudowne uczucie, kiedy nikt cię nie zna (no prawie...)? Inne życie na Was czeka... Tamto już nie powróci. To tak, jakby się zerwało z dzieciństwem... W sumie... dziwne. Tyle, że mimo, iż chcemy się oderwać od pewnej trzyletniej rutyny, to boli nas świadomość, że nie tylko my znajdziemy nowych przyjaciół, ale i nasi dawni koledzy znajdą sobie kogoś innego... Trzeba to przyznać, że jesteśmy małymi egoistami. Ja- zdecydowanie jestem egoistką. I dobrze, bo inaczej chyba bym umarła. Wolimy zachować coś dla siebie i się tym nie dzielić. Ktoś może cierpieć z naszego powodu, ale my z powodu tego kogoś nie możemy... "Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko". To stwierdzone naukowo (chyba, że ktoś sobie kupi całe opakowanie, ale wiecie, o co mi chodziło...).
Z góry przepraszam za moje biadolenie. Ja już tak mam... I często się powtarzam... i filozofuję... Taka mała charakterystyka mojej osoby (w pigułce) ;)))
Tak czasem sobie myślę (znaczy od dziś) czy warto się przejmować tym, iż coś się kończy... Bo wiecie.... W sumie spędzacie z kimś cały swój czas i nagle zdajecie sobie sprawę, że już nigdy w życiu nie spotkacie się w takich samych okolicznościach. Coś innego będzie Wami kierowało. Dziwne, bo myślałam, że przejmę się zakończeniem edukacji w gimnazjum... wiecie... że się rozryczę (a to nie w moim stylu, dlatego unikam łez jak ognia). Cóż... tak nie było. Oczywiście jest mi smutno. W moim życiu pojawią się inni ludzie- inni nauczyciele, znajomi. Jest mi z tego powodu troszeczkę żal. Ani przez chwilę nie chciało mi się płakać, to mruknęłam sobie pod noskiem: "Brawo!". Taaak... ale jesteśmy tylko ludźmi i wiadomo, że bardzo łatwo się do kogoś przywiązujemy.... no i będę tęsknić za moimi przyjaciółmi.
Z drugiej strony... Właśnie! Nowe kumpele. To chyba (?) cudowne uczucie, kiedy nikt cię nie zna (no prawie...)? Inne życie na Was czeka... Tamto już nie powróci. To tak, jakby się zerwało z dzieciństwem... W sumie... dziwne. Tyle, że mimo, iż chcemy się oderwać od pewnej trzyletniej rutyny, to boli nas świadomość, że nie tylko my znajdziemy nowych przyjaciół, ale i nasi dawni koledzy znajdą sobie kogoś innego... Trzeba to przyznać, że jesteśmy małymi egoistami. Ja- zdecydowanie jestem egoistką. I dobrze, bo inaczej chyba bym umarła. Wolimy zachować coś dla siebie i się tym nie dzielić. Ktoś może cierpieć z naszego powodu, ale my z powodu tego kogoś nie możemy... "Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko". To stwierdzone naukowo (chyba, że ktoś sobie kupi całe opakowanie, ale wiecie, o co mi chodziło...).
Z góry przepraszam za moje biadolenie. Ja już tak mam... I często się powtarzam... i filozofuję... Taka mała charakterystyka mojej osoby (w pigułce) ;)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)